Legenda w ciemnych okularach. Stevie Wonder kończy 75 lat
W swojej twórczości porusza się między soulem, R&B, popem, jazzem, funkiem czy muzyką gospel. Jest jedną z największych gwiazd muzyki rozrywkowej - aktywną na scenie od 11. roku życia. Ma na koncie kilka rekordów, m.in. w liczbie zdobytych nagród Grammy. 13 maja 1950 roku urodził się Stevie Wonder.
Stevie Wonder przyszedł na świat 13 maja 1950 roku
Foto: SAVION WASHINGTON/Getty AFP/East News
Na świat Stevland Hardaway Morris, bo tak właściwie nazywa się Stevie Wonder, przyszedł o sześć tygodni przed terminem. Przedwczesny poród oraz zbyt wysokie stężenie tlenu w inkubatorze doprowadziły u niego do retinopatii, a w konsekwencji ślepoty wrodzonej. To właśnie z tego powodu artysta niemal zawsze nosi charakterystyczne, ciemne okulary.
Początkiem artystycznej drogi Wondera były występy w chórze kościoła baptystów w Detroit w wieku ośmiu lat. Z czasem "awansował" na solistę; równie wcześnie zaczął też grać na instrumentach. W jego repertuarze na początku znalazły się pianino, harmonijka czy perkusja. Jako dziecko, wspólnie z przyjacielem Johnem, występował na ulicy i okazjonalnie na imprezach.
"Little Stevie Wonder" podbija świat
Jako pierwszy, poza rodziną i bliskimi, talent Wondera odkrył Ronnie White z zespołu The Miracles. Kiedy w 1961 roku usłyszał, jak 11-letni wówczas Stevie śpiewa swoją kompozycję "Lonely Boy", zabrał go na przesłuchanie do wytwórni Motown. Tam chłopak trafił pod opiekę Clarence'a Paula; wtedy też otrzymał pseudonim artystyczny "Little Stevie Wonder". Co ciekawe, ze względu na wiek artysty kontrakt z wytwórnią miał specyficzny charakter: obowiązywał pięć lat, a zyski z nagrań miały być przechowywane na koncie bankowym i przekazane Wonderowi, gdy ten skończy 21 lat. Oprócz tego "mały Stevie" i jego matka - Lula Mae Hardaway - mieli zagwarantowane wypłacane co tydzień stypendium, a młodemu artyście podczas tras koncertowych miał towarzyszyć prywatny nauczyciel.
Pierwszym albumem nagranym przez (jedenastoletniego wówczas) Wondera był "Tribute to Uncle Ray". Jak można się domyślić po nazwie, były to głównie covery piosenek Raya Charlesa; poza tym na krążek trafiła wspólna kompozycja Steviego i Clarence'a Paula - "Sunset". Album ukazał się jednak dopiero w 1962 roku; wcześniej do sprzedaży trafił nagrany później "The Jazz Soul of Little Stevie". Były to nagrania instrumentalne; napisane głównie przez Paula, choć Wonder miał swój udział w stworzeniu "Wondering" oraz "Session Number 112".
Po wydaniu "Tribute..." i "Little Jazz Soul..." Wonder, zdaniem wytwórni, był gotowy na nagranie kolejnego singla i oficjalny debiut. W ten sposób w 1962 roku ukazało się "I Call It Pretty Music But The Old People Call It The Blues". Niewiele brakowało, by nagranie trafiło na słynną listę "Billboard 100" - utwór spędził tydzień na 101. miejscu notowania. Wonder pojawił się tam już rok później, od razu na pierwszym miejscu, za sprawą albumu "Recorded Live: The 12 Year Old Genius" i singla "Fingertips". Sam Stevie miał wtedy 13 lat, co czyni go najmłodszym artystą w historii goszczącym na pierwszym miejscu "Billboardu".
Komercyjny i artystyczny sukces Steviego Wondera
Oficjalnie Stevie Wonder porzucił przydomek "Little" w połowie lat 60. XX wieku. Choć nie był już mały, jego popularność rosła wraz z kolejnymi nagraniami i występami. Wystąpił między innymi, w 1969 roku, na festiwalu San Remo. Na szczytowe osiągnięcia artysty krytycy wskazują albumy wydane w pierwszej połowie lat 70. To wtedy nagrał chociażby kultowe "Superstition", którego historię niedawno przypomniał w Trójce Kuba Ambrożewski.
Największe komercyjne sukcesy odnosił z kolei dekadę później. To wtedy też powstał między innymi jego chyba najbardziej znany utwór, "I Just Called to Say I Love You" nagrane na potrzeby filmu "Kobieta w czerwieni". W latach 80. współpracował z kolei m.in. z Paulem McCartneyem, Jermaine'em Jacksonem oraz nagrał "Stay Gold", które wykorzystano w nakręconym przez Francisa Forda Coppolę serialu "Outsiderzy".
Warto pamiętać, że w biografii Steviego Wondera znajdziemy wyraźny polski akcent. W 1989 roku, przy okazji pierwszych częściowo wolnych wyborów, wspólnie z polskimi artystami i plejadą zachodnich gwiazd (m.in. Jane Fondą i Yves'em Montandem) udzielił poparcia kandydatom "Solidarności". W tym samym roku Wonder odwiedził nasz kraj i wystąpił na Stadionie Dziesięciolecia. Podczas specjalnego spotkania w warszawskiej kawiarni Niespodzianka zaśpiewał piosenkę "I Just Called to Say I Love You", w czym towarzyszyli mu Jan Lityński i Jacek Kuroń.
Tu też pojawia się akcent Trójkowy - organizacją koncertu Wondera zajęli się Krzysztof Materna i Wojciech Mann. Ten ostatni był również tłumaczem i opiekunem muzyka podczas pobytu w Polsce.
Kamil Kucharski/k